Ruszyła... :) Po kilku dniach zasłużonego odpoczynku, zreanimowana, zaczęła robić swoje. Tydzień temu, w samym środku szycia, maszyna ma odmówiła posłuszeństwa. Złamała igłę i zamilkła. Tzn. nie do końca... "buczała" ale "nie chodziła". Wieczór był już bardzo późny i nie chciałam angażować Męża, posmutniała udałam się więc na spoczynek. Rano pomyślałam, że trzeba by zajrzeć do środka. Ja mam maszynę bardzo starą, śrubki były trochę zapieczone, w końcu się udało. Po wnikliwych oględzinach dokonanych mym humanistycznym, polonistycznym okiem, doszłam do wniosku, że coś się stało z chwytaczem rotacyjnym (że to się tak nazywa wyczytałam oczywiście w Interniecie ;) Zakomunikowałam więc mojemu Mężowi, że trzeba oddać staruszkę na rehabilitację. On jednak zajrzał, pokręcił, postukał i powiedział, że zrobi!! :) Uradowałam się więc, bo każda zaoszczędzona złotówka się liczy. Mój Inżynier naprawił, poskręcał i zawołał mnie na testy. Wszystko łanie, równo pracuje, mogłam więc dokończyć torbę, do której zachęciła mnie Adela. Wszyłam dwie ostatnie wypustki, złożyłam i połączyłam całość... i oto jest!
Bardzo spodobał mi się pomysł torby dwustronnej, można ją nosić do różnych ubrań i to wielki plus! Jako miłośniczka grochów i groszków skorzystałam z oryginalnej stylizacji Autorki i jedna strona tak właśnie wygląda:

Szczerze mówiąc, bałam się tej torby :D Bałam się rysowania i wykrawania takich dużych elementów, szycia pasków, łączenia całości... Ale - okazuje się, że nie do końca potrzebnie. Wiadomo, że zawsze coś człowiekowi doskwiera, więc i tym razem nie mogło być inaczej, jednak efekt mnie samej bardzo się podoba, wszystkim, którzy ją dotychczas widzieli - również. Wypustka nie okazała się taka straszna, jak myślałam. Ja mam, może niedobrą ;) choć osobiście jestem z niej zadowolona, zasadę, że uczę się nowych szyciowych trików na konkretnych modelach. Tak było z zamkiem błyskawicznym, tak było i z wypustką. Przeszyłam kawałek "na brudno" ale zasadniczo wszywałam całość po raz pierwszy właśnie w tę torbę, "na kanapkę".
Bardzo mi się podoba ten efekt i myślę, że wypustki zagoszczą u mnie na stałe.
Przemówił do mnie również pomysł wzmocnienia całości dodatkowym szwem, jednak nie odważyłam się tego zrobić, bo nie chciałam żeby jakiś chochlik w postaci krzywego ściegu zepsuł wrażenie. Wzmocniłam więc tylko miejsca, w których wszyte są paski. Myślę, że to dobre rozwiązanie, tym bardziej, że torba wyszła ostatecznie naprawdę spora i siłą rzeczy jej obciążenie będzie potencjalnie większe.
Cieszę się z tej pracy i bardzo serdecznie dziękuję Adeli za inspirację! :)
Piękna torba! Naprawdę super wyszła. Gratuluję i dziękuję za skorzystanie z mojego tutoriala. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŚwietny tutorial, to i wyszło super! :) Pozdrawiam i dziękuję! Co tak cicho u Ciebie?
Usuń