poniedziałek, 16 marca 2015

Spojrzysz...?

Od tego pytania zazwyczaj zaczynam spotkanie z maszyną :) Nie zadaję go oczywiście jej ;) Prawda jest taka, że ten cichy turkot jest dla mnie małym luksusem. Mężczyźni mojego życia, dom, praca... a czas nie jest z gumy. Jednak każda taka chwila sprawia mi dużo radości. Zaczynam dopiero moją "krawiecką" przygodę. Niecałe dwa tygodnie temu otworzyłam tajemniczą walizkę, która od najwcześniejszych moich lat stała w szafie . Przywiozłam ją do siebie, wyjęłam zawartość, jęknęłam... :) i po raz pierwszy nawlekłam nić. Trwało to dwie i pół godziny :) ale udało się i po kilku dniach ćwiczeń z prowadzenia prostego ściegu uszyłam pierwszy woreczek :) później kolejny, kolejny... a po nich serduszko do ozdobienia kuchennego karnisza.
Rozochocona wzięłam się też za kosmetyczkę i pokrowiec na termometr. Myślę, że na początek nie jest źle, a ja nie tracę zapału.


Kupiłam troszkę tkanin, kilka przyrządów, które jak wyczytałam mogą się przydać i próbuję :) Ten blog ma mnie motywować do sprawnej i solidnej pracy :) Nie zamierzam zamieszczać tutaj porad ani wskazówek, ponieważ sama nic nie wiem i wszystkiego uczę się od zera. W mojej najbliższej rodzinie nikt nie szyje, babcia parała się tym szlachetnym zajęciem ale w tamtych, zamierzchłych, czasach mnie co innego było w głowie :) Oby teraz wystarczyło chęci!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz