wtorek, 24 marca 2015

Ssssssłoń!


To było wyzwanie.. a nie zanosiło się na to na etapie marzeń i wstępnych przygotowań :) Uszyłam pierwszego słonia-przytulankę z wykroju Strima, krok po kroku stawiając za Adelą. W tutorialu wszystko jest przejrzyste, równe i zgrabne, zaplanowałam więc powoływanie słonika do istnienia na piątkowy wieczór, wykrój przygotowując wcześniej. Miałam tylko zasiąść do maszyny, wystukać zwierza wdzięcznie i z uśmiechem, po czym cieszyć się efektem. Hmmm... :)
Poszło to troszkę inaczej niż się spodziewałam, niemniej jednak pluszak jest :)
Uszy udały się nieźle, choć jedno złożyłam nie tak i musiałam poprawić. Przełknęłam to i ruszyłam dalej. A dalej było jeszcze trudniej :) Nie mogłam zszyć równo części tułowia i ucha, wciąż coś się rozjeżdżało; zaczynałam dobrze, a koniec wypadał rozdwojony... kombinowałam z dociskiem stopki, z naprężeniem nici... W końcu się udało ale co się nadenerwowałam to moje... Myślałam, że dalej będzie z górki i całość zszyję sprawniej, bo nie było już w planie takich różnic grubości, tylko podwójna bawełna. Problem się jednak powtórzył i to już na etapie spinania szpilkami. Część kubek w kubek, a część... jak z innego wykroju. A "na sucho" było równo. Czary jakieś... Przyciskałam, naciągałam... dało radę! Trąbę musiałam nieco skrócić, bo cały brzeg posiepałam :) Otwór, zgodnie z sugestią, zostawiłam na zadku, przy kolejnym poszukam chyba jednak mniej eksponowanego miejsca. Nie potrafię dobrze tego wszystkiego "zamknąć". Jak to się robi, żeby było niewidoczne?? U mnie to wygląda nieładnie.Mimo tak silnych emocji o zabarwieniu negatywnym i tak cieszę się z tego trębacza :) Szyłam go wszak z przeznaczeniem i dedykacją dla mojego Synka, a to ogromna motywacja i drobne początkowe niepowodzenia nie odbiorą mi radości i satysfakcji z tego dokonania. Słonikowi daleko do Adelinej doskonałości... jest jednak mój, nasz rodzinny! I to najważniejsze! :):) Na szczęście zapał pozostał, zatem nasz milusiński doczeka się pewnie kompanów :)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz